e-WANOGA

Obrazek tytułowy


Oksywie marynarzy i rybaków


oksywski kościół

Gdynia kojarzona jest zwykle z największymi osiągnięciami gospodarczymi II Rzeczypospolitej. W latach międzywojennych stała się polskim oknem na świat i tą rolę pełni do dzisiaj. Jednak nie sposób zapomnieć, że jeszcze sto lat temu była to niewielka wioska nad brzegiem morza, zamieszkała tylko przez kaszubskich rybaków. Zaś najważniejszą miejscowością w tej okolicy, i to od niemal półtora tysiąca lat, było Oksywie.

Ludzie na Kępie Oksywskiej żyli od niepamiętnych czasów, archeolodzy odkryli ślady osadnictwa sprzed 500 roku p.n.e., zaś we wczesnym średniowieczu powstał tu warowny gród naczelnika wspólnoty terytorialnej. Ów oksywski władyka podporządkował sobie wszystkie okoliczne osady ludzkie, a nawet gród w Sopocie. Jednak życie oksywian nie było wolne od niebezpieczeństw - brzegi Zatoki Gdańskiej były ulubionym celem łupieżczych wypraw Wikingów. Z czasem gród stał się ośrodkiem administracji książęcej, wreszcie w XIII wieku przestał istnieć. Oksywie przekazano we władanie klasztorowi S.S. Norbertanek z Żukowa. Zapisy z tego wydarzenia mówią, że znajdowała się w nim przystań i stacja rybacka, kilkanaście zagród kmiecych kościół i karczma. W połowie XIV wieku wieś otrzymała przywilej lokacyjny, w którym ustalono jej granice. Kolejne dokumenty świadczą o rozwoju Oksywia - na przykład w roku 1570 we wsi funkcjonował młyn wodny i dwie karczmy.

przystań rybacka

Antoni Abraham

Po I wojnie światowej, gdy pojawił się pomysł budowy portu w Gdyni, Oksywie było dużą wsią z wiekowymi tradycjami. Jako siedzibie parafii podlegała mu nie tylko Gdynia, ale i Redłowo, Witomino oraz wszystkie wioski Kępy Oksywskiej. Kaszubi z Gdyni na mszę św. do oksywskiego kościoła chodzili drogą, która wiodła nad morzem, przez teren dzisiejszych basenów portowych. Na parafialnym cmentarzu spoczął najsławniejszy Kaszuba - Antoni Abraham. Nieopodal niego - piewca Kaszubszczyzny - Bernard Chrzanowski.

Bernard Chrzanowski
Dragon i Orkan

W Oksywiu był już zaczątek portu wojennego, który z czasem rozwinął się w największą bazę polskiej Marynarki Wojennej. Jednak minęło raptem kilka lat i Oksywie stało się cichą dzielnicą wielkiego miasta, na uboczu gwałtownie rozwijającej się Gdyni. I tak jest do dzisiaj - choć był czas, gdy nazwa Oksywie, obok Helu i Warszawy, była na ustach wszystkich Polaków...

We wrześniu 1939 roku, gdy padła Gdynia, na Kępie Oksywskiej jeszcze przez wiele dni trwały zaciekłe walki. Jej obszar zamieniono w obronny bastion, chroniony bunkrami, umocnieniami ziemnymi i bagnistymi dolinami Redy i Chylonki. W ciągu 9 dni walk poległo dwa tysiące żołnierzy, niemal dwakroć więcej zostało rannych. Gdy przyszło do kapitulacji, dowódca lądowej obrony Wybrzeża, pułkownik Stanisław Dąbek popełnił samobójstwo. W miejscu jego śmierci znajduje się pamiątkowy głaz, stoi on na terenie jednostki wojskowej w Babich Dołach. Możemy też odszukać inne ślady tamtych krwawych lat, np. na obrzeżach nowego cmentarza garnizonowego w Oksywiu, tuż nad urwiskiem klifu, zobaczymy stanowisko strzeleckie i podziemne bunkry.

flotylla pińska

torpedownia Babie Doły

W Oksywiu nie zachowało się zbyt wiele zabytków. Najstarszym jest kościół Św. Michała Archanioła. Na jego ścianach umieszczono wiele spiżowych tablic, upamiętniających okręty Marynarki Wojennej. Otacza go cmentarz, na którym spoczywa wielu zasłużonych gdynian. Przed wojną w Oksywiu wznosiła się bliza - kaszubska latarnia morska, jednak została ona zlikwidowana w 1933 roku. W jej pobliżu wzniesiono monumentalne mauzoleum generała Gustawa Orlicz-Dreszera, który zginął w katastrofie lotniczej na zatoce. W 1940 roku Niemcy je zburzyli i wybudowali w tym miejscu kompleks bunkrów.

Przy okazji spaceru po Oksywiu grzechem byłoby nie odwiedzić rybackiej przystani. Do dziś, jak przed wiekami, kaszubscy rybacy wyruszają o świcie na połów. Rybołówstwem zajmuje się tu kilka rodzin, w których zawód ten przechodzi z ojca na syna od wielu pokoleń. Do pracy używają klasycznych kaszubskich łodzi, którymi mogą łowić w pasie polskich wód terytorialnych, do 6 mil morskich od brzegu. W ciągu dnia łodzie stoją wyciągnięte na brzeg, zaś na plaży suszą się sieci. Ciekawostką jest kolejka szynowo-linowa, służąca do transportu połowu z przystani na szczyt skarpy. Z przystani zobaczymy dwie niezwykłe budowle, wznoszące się na wodach zatoki. To tzw. torpedownie, obiekty wzniesione przez Niemców do testowania broni podwodnej. Jedna z nich, na północy - na wysokości Babich Dołów, jest w ruinie; druga natomiast znajduje się na terenie portu wojennego i nadal jest obiektem wojskowym.

torpedownia Oksywie


(skrócona wersja artykułu ukazała się w "Życiu" z 25.11.2000r.)



powrót do encyklopedii
powrót do wiadomości kursowych
powrót do głównej strony

©Krzysztof Nowak
Gdańsk 2003
Strona powstała przy pomocy programu Pajączek