e-WANOGA

Obrazek tytułowy


Kościół św. Katarzyny
(spotkanie z prof. Januszajtisem)


Kościół ten był najstarszym kościołem parafialnym Gdańsk. O czym świadczą odkryte przez doc. Zbierskiego w 1986 roku pochówki. Pochówki chrześcijańskie, z których najstarsze pochodzą z końca X w. Pochowano zmarłych trumnach wydłubanych z pojedynczych drzew. Jeszcze nie była wtedy opanowana technika zbijania trumien z desek. Prof. Zbierski odnalazł wtedy także płytki kamienne jakich używano do budowy kościołów romańskich. Niewiele ich znalazł bo ta odkrywka miała niewielką powierzchnię, ale można sadzić (chociaż niektórzy historycy temu zaprzeczają), ze istniał tutaj już kościół murowany tzn. kamienny w końcu X w. Wiadomo, że pojawiły się ostatnio wątpliwości co do pewnych fragmentów obwarowań grodu gdańskiego założonego ok. 980 roku., na zakolu Motławy. Pytanie - czy był tam św. Wojciech czy nie? Jeżeli ten gród już istniał, jeżeli św. Wojciech - ściśle biskup praski - został przysłany przez Bolesława Chrobrego, i przypłynął łodzią, musiał gdzieś wylądować. Najwygodniej byłoby przy samym grodzie, w przystani - odkrytej zresztą przez archeologów. Ale pytanie czy właśnie tam odprawił msze i chrzcił liczne rzesze ludzi. Otóż moim zdaniem nie. Znacznie prawdopodobniejsze jest, że chrzcił tych katechumenatów, wiernych poza grodem, dlatego, że gród był ciasno zbudowany, miał wąskie uliczki i żaden namiestnik o zdrowych zmysłach nie wpuściłby takiego tłumu pogan w te wąskie uliczki. Pytanie gdzie? Jeżeli tu był kościół - to tu, jeżeli nie było jeszcze, mógł chrzcić tutaj i potem w tym miejscu powstał kościół na pamiątkę.

Stoimy więc w kościele, którego tradycje sięgają końca X w. Natomiast obecną świątynię zaczęto budować dopiero w 1378 roku. Chociaż od 1227 była kościołem parafialnym (być może wcześniej). Kiedy przybyli dominikanie do Gdańska, kapelan Wilhelm z kościoła św. Mikołaja zrezygnował z niego (tego, który odkryto w 2001 pod Hala Targową) i jako rekompensatę otrzymał inny kościół - właśnie ten parafialny - kościół św. Katarzyny.

W każdym razie istniał ten kościół, działał i pełnił funkcję . W 1378 roku (to są już czasy krzyżackie) Gdańsk znacznie się rozrósł. Powstał Stare Miasto już jako dzielnica, mające prawa miejskie osobne od Głównego Miasta i zaistniała potrzeba rozbudowy kościoła parafialnego. I zaczęto budować. O tym świadczą daniny z zaginionych obecnie miejscowości będących częścią Grabin na Żuławach - są na to dokumenty. I jak stwierdziłem badając późniejsze wzmianki - w roku 1432, najpóźniej w 1433 nowy kościół został poświęcony, konsekrowany. Co z tego kościoła dzisiaj widać?

Trzy nawy korpusu, jedna nawę prezbiterium, środkową nawę, stropy miedzy sklepieniami i innymi filarami. W prezbiterium było ich więcej. Również wtedy powstała Kaplica Sierot, gdzie widać odsłonięcie i widać, że była budowana wraz ze ściana kościoła. Ten kościół miał z początku przypory na zewnątrz. Jeszcze do dzisiaj ściana północna - na zewnątrz to widać. Natomiast tu widać ślady przypory w kaplicy późniejszej - Mariackiej - jest tam fragment przypory - ukośna ściana.

Potem w XV w. Gdańsk wraca do Polski. Ale już wcześniej zaczęto budować wieżę i w czasach polskich podniesiono ją do obecnej wysokości i dano jej inne zwieńczenie. Dano jej taki daszek siodłowy z wieżyczką strzelista w środku. Również w czasach polskich powiększono prezbiterium do trzech naw. No i tu się pojawiły, w tej południowej części prezbiterium te typowe gdańskie przypory, wciągnięte do środka, miedzy którymi powstały dalsze kaplice.

No i wreszcie ok. 1500 roku powstały sklepienia. Tuż potem szczyty wschodnie, o których kiedyś napisał Przybyszewski, który tu osiadł po burzliwym życiu jako bibliotekarz przy Dyrekcji Kolei (niezrozumiały tekst).

I na koniec w 1634 roku sprzykrzył się Gdańszczanom ten szary, gotycki hełm z renesansowa wieżyczką i zastąpili go obecnym hełmem, którego twórca był Jakub van den Block (Izaak van den Block pomagał malować obrazy w Głównym Ołtarzu). Scena Ukrzyżowania Chrystusa na tle Gdańska to dzieło najwybitniejszego gdańskiego malarza Antoniego Mollera, ale malował to przed śmiercią i nie zdążył wszystkiego - pozostałe obrazy, poza Ostatnia wieczerza, malował Izaak van den Block.
Jakub van den Block kierował jednocześnie 46 pracownikami na 6 budowach.

Ten kościół, jak wszystkie kościoły w Gdańsku, posiadał zespół dzwonów liturgicznych. Bardzo starych, było ich co najmniej 6, potem pojawił się zegar na wieży. Pojawił się dzwon godzinny, potem kwadransowy. Ale zasłynął kościół najbardziej kiedy w 1738 roku pojawił się nad nim carillion - złożony z 35 dzwonów sprowadzonych z Holandii. Twórca jego był Jan Mikołaj Dert z miasta Horn. Ten sam Dert przedtem kończył carillion dla Kopenhagi, a później, częściowo zachowany, zespół dzwonów dla Petersburga w Twierdzy Pietropawłowskiej. Pierwotnych dzwonów jest tylko kilka. W czasach Rosji sowieckiej grały wyłącznie Międzynarodówkę.

Z tymże ten Dert nie bardzo się popisał na początku. Na szczęście w umowie była gwarancja czystego stroju. I wobec tego tutaj sprowadzono z Holandii Eltje Wolthersa, który dokonał oceny tych dzwonów i ten się wściekł. Dlatego że na 35 dzwonów - 20 miało fałszywe brzmienie. Napisał ostry list do ekspertów holenderskich "nie potrafię sobie wyobrazić gdzie były pana uszy - musiały być albo zatopione w winie albo wypełnione ziołem , które tak zatkało wewnętrzne przewody, ze..... nazwała pan czystym".

Trzeba było zdjąć 23 dzwony, zabrano je do Holandii, część dostroił ludwisarz, część trzeba było odlać na nowo. Dopiero w następnym roku wróciły. Podłączono je do mechanizmu, ściśle mówiąc do stołu gry. Tym razem nie było zastrzeżeń. Koncerty odbywały się codziennie o godzinie 11, a w XIX w . automat grał nawet co 15 minut.

Ten wspaniały instrument uległ zniszczeniu. 3 lipca 1905 roku, nad ranem w wieżę trafił piorun. Zapalił się hełm, dzwony odegrały jeszcze trzęsącym się głosem chorał i potem krople stopionego spiżu zaczęły spadać na ten bruk. Robiono potem z tego pamiątki, sprzedawano aby otrzymać pieniądze na odbudowe. W ciągu 3 lat odbudowano hel w jego dawnej postaci. W tym czasie firma Schilinger z Turyngii odlała nowe dzwony - 37 dzwonów - większych niż poprzednio. W sumie był to wówczas najcięższy carillion w świecie. Oprócz tego odlano 5 dzwonów do zespołu liturgicznego. Wykonano nowy mechanizm automatyczny. Melodie zmieniano co dwa tygodnie. Te dzwony zostały oddane na przetopienie na cele wojenne w 1942-43 roku. Większość dzwonów gdańskich została wywieziona do hut. 28 dzwonów z carillionu się jednak uratowało. One dzisiaj grają mieszkańcom Lubeki. A tutaj za obopólna zgoda powstał nowy carillion, doskonalszy, większy. Dziś ma 49 dzwonów.
Drugi instrument, mniejszy, mamy w Ratuszu Głównomiejskim.

Kościół bardzo ucierpiał w czasie wojny. Kiedyś miał 17 ołtarzy. Mamy teraz fragmenty Głównego Ołtarza, który nie odzyskał dawnej świetności. Wszystkie obrazy są zachowane. Miał piękną renesansowa nastawę.

Mamy ołtarz Rzeźników zwany "św. Erazma" (1510 r. - nie jak napisano przy wejściu XV w.). jest to ołtarz gotycki, miał on jeszcze parę skrzydeł malowanych, gdzie one są - oczywiście w Muzeum Narodowym. Czekają, aż wreszcie zjawi się ustawodawca, który nakaże zwracać to co było całe wieki własnością świątyni. Również jest tu trochę inna historia. Muzeum narodowe przechowywało gotycki ołtarz "Boga Ojca" z kaplicy Mariackiej. Ojcowie kościoła karmelici zgodzili się żeby wrócił do gdańska, ale jest jeszcze w depozycie w Muzeum.

Mamy kazalnice pięknie odnowiona. Ale sam kosz na razie, jest jeszcze bardzo zniszczony baldachim. Mamy fragmenty prospektu organów z 1603 roku, który był wykonany w 1650 roku.

Może jeszcze cenniejsze były małe organy na emporze z 1644 roku. Miały tylko 12 głosów, ale miały system połączenia piszczałek z ........czysto mechaniczny.

Prospekt zachował się. Mamy tu można powiedzieć konstrukcyjna ramę, to są te małe organy widoczne od kaplicy Sierot - Miłosierdzia. A obrazy namalowane na ten prospekt są oczywiście w Muzeum Narodowym w Gdańsku. W Muzeum to eksponat, tu część zamkniętej całości.

Muzeum oddało bo musiało, bo okazało się ze czegoś zaniedbano, zabierając po wojnie epitafium Schmidta, ławnika z 1595 r. Ramę zwrócono już dawno, a niedawno obraz ze szkoły Mollera "Sad Ostateczny" - rok 1595.

Muzeum w części zwróciło epitafium Herninga Christiana (radca) i jego syna Jana, który to epitafium kazał wystawić. Herning pojechał do Włoch z towarami i wpadł w ręce piratów, który go "żałośnie pozbawili życia". Miasto Lucca ukarało bezlitośnie piratów - tam jest to namalowane przez Bartłomieja Milwitza.

Drugie środkowe malowidło namalowane prawdopodobnie przez Hermana Hana (oryginał w muzeum) - tu jest kopia i to nie najlepsza.

Ten carillion obecny powstał jako dzieło wspólne Polaków, Holendrów, Niemców. Jest jeden dzwon poświecony mojemu ojcu - Wiesławowi Januszajtisowi, który zginął w Oświęcimiu. Ufundowany przez niemieckiego fundatora.

Te dzwony są poświęcone ofiarom Oświęcimia, tym których ratowano, którzy ratowali. Są poświęcone świętym, błogosławionym patronom zakonu ojców karmelitów, a największy dzwon, pobłogosławiony przez Ojca Świętego w 1987 roku, nosi nazwę "Pokój i Pojednanie".

Jeszcze słowo na temat karmelitów - obecnych gospodarzy kościoła. Karmelici w Gdańsku pojawili się w 1392 roku na Młodym Mieście. Tam powstał klasztor, który w 1395 roku był już na tyle liczny, na tyle mocny, ze zaczął wysyłać swoich zakonników do zakładania klasztorów zagranica.

A w Krakowie karmelici pojawili się dopiero w 1397 roku. W dawnych czasach, nawet jeszcze w XIX w. - kiedy były wspólne procesje, to ojcowie karmelici z Gdańska jako przedstawiciele najstarszego klasztoru szli zawsze jako pierwsi w procesji. Teraz tego nikt nie pamięta.

Kraków - pierwsza gazeta - nieprawda. Pierwsze gazety w Polsce miał Gdańsk. Kraków miał pierwszą gazetę w języku polskim.

Opracowanie: Danka Lietke
powrót do encyklopedii
powrót do wiadomości kursowych
powrót do głównej strony

©Krzysztof Nowak
Gdańsk 2003
Strona powstała przy pomocy programu Pajączek