e-WANOGA

Obrazek tytułowy


Kościół Bożego Ciała i okolice
(spacer z prof. Januszajtisem)


Jesteśmy u stóp Grodziska. Góra Grodzisko występuje najpierw jako Góra Gajowa w 1385 r., trochę później nazwano ją Górą Gradową. Być może jest to pewne nieporozumienie językowe, po prostu w języku niemieckim jest to Hagelsberg albo Hakensberg. Nie jest wykluczone że był tu już w X w. Jakiś gródek strażniczy.
Znajdowano jakieś resztki, pozostałości osadnictwa, ale trzeba pamiętać że przebudowa a właściwie budowa fortyfikacji nowożytnych, zaczęła się tutaj od 1655 roku. Znającym historię ta data przypomina niewątpliwie najazd szwedzki. Gdańszczanie bardzo rozbudowali swoje fortyfikacje i objęli nimi także Górę Gradową, Gajowa czy jak dzisiaj mówimy Grodzisko.
Te fortyfikacje niewątpliwie zniszczyły jakieś dawniejsze ślady. Tak, że trudno nam powiedzieć co tutaj było od X do XIII w. Góra dochodzi do Doliny Nowych Ogrodów, za tą dolina jest Góra Biskupia. Nazywa się tak bo już w XIII w. Należała do biskupów kujawskich, którzy tam mieli nawet dworek. Zresztą nie tylko tamta góra wiązała się z biskupami, bo na przykład za tą góra ukośna dolina w kierunku Chemu nazywała się Dolina Biskupią. Jeszcze przed wojną tak nazywała się tam ulica (Bishop...), nazwa z co najmniej XVIII w.

Co zrobiliśmy zajmując Gdańsk, osiedlając się tutaj? Co zrobiły ówczesne władze? Natychmiast przemianowali ja na ulicę Stoczniowców. Stoczniowcy niewątpliwie zasługują na ulicę ale szkoda że zginęła historyczna nazwa Biskupiej Doliny.

Jeśli chodzi o początki tego kościoła, to był to kościół szpitalny. Mówiłem już o szpitalach, które grały role przytułków i jednocześnie domów pogodnej starości, jednocześnie gospód czy takich hotelików dla pielgrzymów dla utrudzonych drogą. Np. ktoś przyjeżdżał późno i nie mógł już wjechać do miasta bo bramy były zamknięte. Ściślej mówiąc mógłby wejść ale trzeba było zapłacić. Po co płacić jeśli można było przenocować tanio w szpitalu.
Jednym z takich szpitali był ten, założony prawdopodobnie w 1351 r., chociaż mógł istnieć już wcześniej. Przy szpitalu była oczywiście kaplica. Ta kaplica była zalążkiem kościoła - to jest dzisiejsze prezbiterium. O pochodzeniu co najmniej z XIV w. świadczy rzadkie w Gdańsku wieloboczne zamkniecie. Widać także ze albo były tam sklepienia albo tez zamierzano je budować bo są przygotowane nasady sklepień. Więc jest to obiekt XIV w. Co najmniej do tych arkad.
Ten kościół przeżywał różne losy. Sam szpital np. w 1520 r. Kiedy trwała wojna krzyżacko-polska, Albrecht Hohenzollern zbuntował się przeciwko swojemu wujowi królowi Zygmuntowi Staremu. Nie chciał jako Wielki Mistrz Krzyżacki złożyć mu hołdu i sprowadził z Niemiec posiłki. Od 1519 r. Do 1525 r. trwała wojna. W 1519 doszło nawet tutaj do oblężenia Gdańska - kilkudniowego, bo armia 12 tys., która tu przybyła, nie miała armat i Gdańszczanie nie musieli się obawiać. Na trzeci dzień król przysłał z Malborka 1200 swoich rycerzy i przestraszeni Niemcy odeszli w kierunku Kaszub, i tam partyzantka (tak byśmy dzisiaj powiedzieli) wycięła ich w sumie około połowy. Reszta wróciła do Niemiec. Żeby usprawiedliwić porażkę rozpowiadali, że tutaj armia 13 tysięczna się z nimi rozprawiała.
W każdym razie wtedy, jak to podczas wielu wojen, miejsce to nie miała fortyfikacji wiec spalono szpital na wszelki wypadek, żeby nie mogły się w nim usadowić wojska. Ale kościół jak się wydaje wtedy przetrwał.
Potem w 1577 roku kiedy wojska Batorego oblegały Gdańsk, zniszczono kościół. Został spalony razem ze szpitalem. Rok później notabene doszło do kompromisu. Batory przyjął pieniądze, które zostały dobrze wykorzystane - na wojnę z Moskwą. Natomiast zatwierdził Gdańszczanom przywileje, oni mu złożyli hołd i wszystko się uregulowało. I w rok później kościół został odbudowany i rozbudowany aż do organów. Czyli cały ten korpus kościoła powstał w 1578 r.
Kościół początkowo był tylko filialny. Zwyciężyła Reformacja, wiec był i protestancki. Powoli, zwłaszcza po otoczeniu tymi fortyfikacjami na górze zaczęła się zaludniać dzielnica. I oczywiście Nowe Ogrody. Ten kościół miał parafian z Nowych Ogrodów - bo tam w dawnych czasach nie było kościoła. I w końcu brakło miejsca w kościele.
W 1688 Bartłomiej Ranisch dobudował nawę poprzeczną. Kościół uzyskał niezwykły kształt litery T. Są zresztą pierwowzory za granicą, ale tutaj to powstawało etapami. Ciekawe jest to, jak ówcześni architekci operując nawet nowym stylem starali się dostosować do stylu wcześniejszego, do reliktu który już istniał.
Okna, które budowano w dobie baroku są ostrołukowe - to są gotyckie okna. Bartłomiej Ranisch w sposób bardzo kulturalny dodał nawę, utrzymując ja w formach gotyckich. I tylko zaznaczył barok w portalu, na górze w tym kartuszem (na zewnątrz) z herbem Gdańska. W dobie baroku powstało wyposażenie kościoła.
Mamy tu emporę czyli balkon - 1699 r. Typowa gdańska snycerka. Organy z 1766 r. Ufundowane przez rodziny patrycjuszowskie - widać herb. Przypomnę, że gdy Prusacy zrobili spis majątkowy, okazało się ze naliczyli w Gdańsku liczącym 40 tys. Mieszkańców 200 bogaczy, których majątek liczono na miliony talarów. Dzisiaj by to oznaczało, że ówczesny Gdańsk w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze miałby 2 tys. milionerów. Nic dziwnego że było ich stać na takie organy. Przykre że do tej pory organy nie grają. Ten instrument był najwyższej klasy, bo w gdańskich kościołach wszystkie instrumenty były wspaniałe. Mieliśmy wspaniałych organmistrzów, którzy budowali nie tylko dla Gdańska, ale dla całej Polski, jak Nitrowscy, Hildebrandt.
Jest tu rzeczywiście co oglądać, poczynając od epitafium manierystycznego tzn. w stylu renesansu niderlandzkiego 1630 r., czy ołtarza barokowego (obraz jest dużo późniejszy - to kopia "Świętej Rodziny" Rafaela. Ołtarz ma antepedium z kurdybanu (nazwa pochodzi z Kordoby), jest także malowidło z 1710 r. Na plafonie - "Mojżesz t tablicami 10 przykazań" Jest także bardzo zniszczone "Ukrzyżowanie" Andrzeja Stecha (na tle Gdańska).
Kościół z XVI w., ten właśnie odbudowany po wojnach z Batorym miał wieżę. Pod koniec XVI w. powstała wieża od zachodu nad głównym wejściem. Potem, sto lat później powstała ta nawa i można sobie wyobrazić, tak z lotu ptaka, jak ten kościół wyglądał. Stary kościół, nawa poprzeczna i jedna wieża niesymetrycznie od zachodu, ale wówczas tylko ja podwyższono. Zresztą druga część była ryglowa, czyli taka pół drewniana, pół ceglana. I dopiero w 1742 roku przywrócono symetrię budując wieżę nad starym prezbiterium. Ta wieża otrzymała zegar w 1750 r. Jana Christiana Jenichena zegarmistrza, który tu przybył z Budziszyna, ale należał do tych ponad 90 zegarmistrzów gdańskich jakich naliczyłem do 1800 r. Do roku 1800 Gdańsk był prawdziwa potęgą jeżeli chodzi o budowę zegarów, zegarków. I gdyby przywieźć do Gdańska wszystkie zegarki jakie pojawia się na aukcjach, muzeach (Luwr, Mediolan, Nowy Jork) to można by zrobić wystawę ponad 100 arcydzieł wykonanych przez gdańskich zegarmistrzów.
Jeszcze obok jedna osobliwość tego kościoła, to zbudowana w 1707 ambona do kazań na świeżym powietrzu. Była ozdobiona 12 apostołami i figura Chrystusa - kilka figurek jest teraz w prezbiterium.
To było niezwykłe i przypomina słynne kazania kiedy zaczynała się Reformacja w Gdańsku. Tutaj Jakub Hegge, który nie miał prawa wygłaszać kazań w samym mieście, wygłaszał je tutaj. Ta tradycja jeszcze była przed wojną - teraz niestety zanikła.
Teraz jeszcze o szpitalu. Początkowo służył do izolacji trędowatych, potem stał się rodzajem przytułku. Jak pisał w 1618 r. Czambor z Węgier "przytułki nie sa już schroniskiem dla potencjalnych lecz zamożnych, gdzie rocznie zjada się niekiedy 25 wołów, czasem 30, a nawet 40" Chodziło tu o to że nawet zamożni kupowali tu lokal dla kogoś starszego wymagającego opieki. To kosztowało wtedy 100 florenów czyli 100 polskich złotych jednorazowej opłaty (Polski złoty w XVII w. był naprawdę złoty.)
Szpital funkcjonował do końca ostatniej wojny. XIX w dodał budynki aż prawie pod Bramę Oliwską, gdzie znajduje się Błędnik i tam jeden z budynków wynajęto w końcu XIX w. dla Dyrekcji Kolei. I dopiero w 1914 r. Ukończono po drugiej stronie wielki neobarokowy gmach do dzisiaj przez kolej zajmowany.

Nazwa wiaduktu Błędnik pochodzi od zieleńca, właściwie parku założonego na początku XVII w., który albo miał labirynt albo nazwa pochodziła od innego szpitala świeckiego. Mianowicie lazaretu miejskiego który istniał w XV w., a w XVI w. miasto utrzymywało dwóch dyżurnych lekarzy i akuszerkę. I on miał także oddział dla obłąkanych (błędnych ludzi). Na sztychu Chodowieckiego z 1773 r. Jest ten park przedstawiony. W 1869 r. Prze niego przeprowadzono kolej do Nowego Portu, a w 1870 r. Linie do Sopotu i dalej aż do Szczecina. Początek końca parku.

Tak się utarło w Gdańsku, że te fortyfikacje na Grodzisku ludzie zwą Fortami napoleońskimi. Jest to nieporozumienie. Trzon ich powstał od 1655 do 1685 roku. Były to trzy bastiony. Począwszy od Nowych Ogrodów, tam gdzie się zbiegają ulice Pohulanka i Powstańców Warszawskich, i gdzie ulica Nowe Ogrody traci swoja nazwę i zaczyna się ulica Kartuska. Tam stała Brama kartuska zwana tez Bramą Nowych Ogrodów, a w XIX w. Bramą Majorów. Jej pozostałości stały jeszcze w latach 1920 - usunięta w 1920.

Pierwszy bastion stanął za fosa, której część jest jeszcze do dzisiaj (ta sadzawka). Nad nim wznosił się Bastion Neubauera, (inżynier wojskowy) - zbudowany w 1680 r. Z kolei dalej zaczyna się nieregularny Bastion Kurkowy, zwany tak od Dworu Bractw Kurkowych, który był przy ul. 3 Maja aż do 1945 roku. Odbywały się tam koncerty m.in. Johanesa Brahmsa. I na końcu tuz nad kościołem króluje Bastion Jerozolimski, najpotężniejszy, najlepiej zachowany. Te dwa bastiony zbudował Jerzy Strakowski. Na Bastionie Jerozolimskim od 2000 roku stoi Krzyż Milenijny - niezrównany widok.

Patrząc z niego na północny-zachód jest głęboka sucha fosa, potem jeszcze fortyfikacje. Jest to miejsce wspomnień, które dudnią wybuchami. W 1734 roku Rosjanie oblegają Gdańsk, w którym schronił się król Stanisław Leszczyński. Gdańszczanie bronią go do upadłego. I oto dowódca rosyjski rzuca tam jedna za drugą fale żołnierzy, giną, a on nie patrząc na to puszcza ich dalej. Zginęło tam ok. 900 Rosjan - nie zdobyli tych umocnień. To była prawdziwa rzeź rosyjskich żołnierzy przez głupotę ich dowódców.
Potem 1807 - Prusacy bronią Gdańska oblężonego przez wojska napoleońskie a wśród nich jest także dywizja legionistów generała Giełguda. Polacy atakują, Prusacy się bronią, ale znowu posiłki rosyjskie im pomagają i znowu Rosjanie giną teraz jako obrońcy. Na koniec 1813 roku najdłuższe oblężenie bo prawie rok trwające. Znowu bronią się wojska napoleońskie generała Rappe, wśród nich oddziały polskie. A usiłują zdobyć Gdańsk wojska pruskie, ale przede wszystkim Rosjanie. I znów giną na stokach Grodziska.
W 1898 roku rząd carski wystawił im pomnik z fińskiego granitu, z mozaiką przedstawiającą św. Jerzego (przy ul. Dąbrowskiego).

A dalej jest cmentarz garnizonowy założony w 1914 roku. Tam też jest pomnik rosyjski wystawiony przed I wojna światową. Jest pomnik żołnierzy austriackich - ma bardzo dziwna postać. Moździerze stalowe wycelowane w niebo. Jest bez napisu. Ale wiadomo z opisów, że jest on dla Austriaków, którzy polegli w wojnie z Prusakami w latach 1860. Ale wystawiono gdy już był rozejm, a zbliżała się I wojna światowa.

Ostatnio pojawił się tam także pomnik żołnierzy niemieckich z ostatniej wojny, nie mówiąc o tym, ze zachowała się stella poświęcona marynarzom niemieckim z krążownika "Magdeburg", który zatonął u wybrzeży Estonii w 1914 roku, w czasie I wojny. Ten pomnik stał się pretekstem do złożenia wieńców w sierpniu 1939 roku przez pancernik Schlezwig-Holstein. A gdzieś tutaj na tym cmentarzu pochowano poległych legionistów generała Giełguga.

Mamy tu także cmentarz nieistniejących cmentarzy - Cmentarz Pomnik. Gdańsk miał przed wojną około 70 cmentarzy. Do dzisiaj zachowało się bardzo niewiele. Wokół Al. Zwycięstwa zakładano parki po 1967 roku. Z wyjątkiem cmentarza lazaretu, blisko czołgu - kościółek i szpital Aniołów Bożych i św. Michała.

Tu dookoła kościoła Bożego Ciała były cmentarze od 1819 roku z wspaniałymi nagrobkami. Dla tych wszystkich, którzy stracili miejsca swoich pochówków - Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy.
Na tych wszystkich cmentarzach pochowano znakomitości - wielkich historyków gdańskich Hirscha, Simsona, Lengnicha. Do dziś zachował się tylko jeden grób przy Al. Zwycięstwa na dawnym Zespolonym Cmentarzu, honorowego obywatela Gdańska, wybitnego bankiera, który doradzał słynnemu burmistrzowi - Winterowi, który doprowadził do bezpośredniego połączenia gdańska z Warszawą w latach 1870 przez Mławę - Rihard Damm. Na szczęście jego grób był zbyt ciężki i wielki aby go rozbić.
Byli tu tez pochowani artysci, malarze jak Jan Karol Schulz - grafik, dzięki którego sztychom tak pięknie odbudowano Gdańsk, oraz Wilhelm Stryjowski.

Dbajmy także o cmentarze istniejące. Cmentarz Srebrzysko założony w 1938-39 do dziś w ograniczonej formie funkcjonuje. Głównym cmentarzem jest teraz Cmentarz na Ujeścisku (między Ujesciskiem a Emaus), zwany bezsensownie Łostowickim. Łostowice są całkiem gdzie indziej - 4-5 km stamtąd. On jest tylko przy ulicy Łostowickiej.

Opracowanie: Danka Lietke
powrót do encyklopedii
powrót do wiadomości kursowych
powrót do głównej strony

©Krzysztof Nowak
Gdańsk 2003
Strona powstała przy pomocy programu Pajączek