e-WANOGA
Drogi do wolności
(czwartek 5.VI.2003.)
Układ części plenerowej wystawy jest drogą. Przeszliśmy przez bramę a właściwie furtkę w ogrodzeniu, która nie ma znaczenia symbolicznego, ale już ten bruk jest częścią ideografii tej wystawy. Droga prowadzi do pierwszej bramy. Bramę tą tworzy konstrukcja stalowa
z blachy kadłubowej i przejście przez tą bramę, która trochę przypomina sekcję okrętową (sekcję
statkową mówiąc niefachowo) otwiera perspektywę na drugi twór geometryczno przestrzenny, którym to drugim tworem jest kopia stylizowana pomnika Tatlina - radzieckiego projektanta - radzieckigo twórcy pomników - wykonanego w latach dwudziestych w absolutnie awangardowej formie. Mianowicie jest to pomnik będący szczytem konstruktywizmu w sztuce poświęcony III Międzynarodówce.
Układ bram, tam poświęconej III Międzynarodówce i tutaj sekcji okrętowej stoczni i tego wszystkiego co się działo przedstawia ideogram początek i koniec utopii. Oczywiście, że komunizm był utopią i bez wątpienia część jego filozofów kierowała się pobudkami natury nieludzkiej.
Faktem jest , że komunizm nigdy nie był w stanie objawić się w postaci tak zwanej idei szlachetnej
Mówiąc krótko komunizm , jak każdy wielki błąd historii, miał od razu zakonotowany genetyczny zgon
mianowicie próby uczynienia z komunizmu porządku na Ziemi, czyli realnego porządku Świata natychmiast ujawniały ten fakt, że komunizm był z natury rzeczy nieludzki. Nie nadawał do zastosowania w realiach Świata . Mówiąc krótko , nie był przeznaczony dla ludzi, tylko dla jakiejś utopijnej idei człowieka , która to utopijna idea człowieka w tej idei totalnej rzeczywiście mogłaby uznać ludzi szczęśliwymi. I na tym polega przewaga ustrojów czy propozycji na życie realnych trudne żmudne siermiężne niesłychanie zróżnicowane jeśli chodzi o udział w nich człowieka. One powodują zróżnicowania społeczne, gospodarcze i rozwojowe i kulturowe ale one są realne. Natomiast utopie mają to do siebie , że są idealne na papierze i idealne gdyby miały być realizowane przez i dla ludzi idealnych czyli nierzeczywistych. Utopia komunizmu była w realizacji jedną z największych zbrodni jakie zostały zaprojektowane i zrealizowane w ustroju. I to jest fakt. Wiecie państwo badania Francuzów. . . Kto napisał "Archipelag Gułag" Sołżenicyn. Sołżenicyn od dwudziestu lat mówi , że według jego obliczeń a kto jak kto ale on znał realia gułagów komunizm w Związku Radzieckim pochłonął 100 milionów ofiar. Według badań Instytutu Pamięci a taki jest w Moskwie doliczono się metodą arkuszową i archiwalną 51 milionów ofiar w samym Związku Radzieckim, według granic terytorialnych tego Związku. Francuzi przypisują bezpośrednią liczbę ofiar związanych z wprowadzaniem komunizmu w Związku Radzieckim na 20 milionów w tym ogromna część to głód na Litwie czyli polityka zdobywanie ustroju poprzez śmierć głodową i głód i system gułagów. Rzeczywiście ta utopia kosztowała ludzkość ofiary straszliwe i trwała 70 lat. Czy to dużo czy mało? W skali historii Ziemi i imperiów stosunkowo krótko . Ale 70 lat, licząc że czynna miara pokolenia liczy 25 to jest prawie trzy pokolenia to jest co innego. Trzy pokolenia to jest miara taka ludzka .
My przechodzimy wobec do bram, które symbolizują koniec i początek utopii. Nie będziemy się zatrzymywali tam na omawianie tylko od razu zmierzamy traktem drożnym na prawo do historycznej sali BHP. Część plenerowa wystawy "Drogi do wolności" zaczyna się tutaj i ona zostanie na powrót w pełni ekspozycji uruchomiona w maju przyszłego roku. O wystawie tej mówi się , że jest ona w części multimedialna. A więc obiekt , który tworzy od ekspozycji historycznych eksponatów rzeczowych, materialnych poprzez zdarzenia, poprzez zjawiska multimedialne tak jest założony problem oddziaływań na odbiorcę. Stoimy we wnętrzu tej sekcji kadłubowej bramy nr. 2 te napisy u góry niektórym osobom może się zakręcić w głowie. Tak ma być. Jest to świadome oddziaływanie multimedialne. Oddziaływania tej wystawy dotyczą zarówno sfery oddziaływania racjonalnego odbioru umysłu odbiorcy jak i oddziaływują na sferę odczuć i emocji. Jest takie założenie projektowe tej wystawy.
Częścią ekspozycji plenerowej są dwa fragmenty muru. Mur berliński, a jakże, z tym że jest to kawałek muru berlińskiego części niskiej. Na wysokości Bramy Brandenburskiej w centralnej części Berlina mur był najniższy i jak się okazało dosyć prosto skonstruowany. Z takich segmentów pospawany sprawiał wrażenie, że go żadna siła nie ruszy. Okazało się , że paru silnych facetów z łomami obalało "mur berliński". Nie do wiary. I fragment muru stoczniowego. Tak wyglądał mur stoczniowy w tym miejscu , 13 sierpnia 1980 roku przez ten mur przedrapał się , jak to ładnie mówimy przeskoczył Lech Wałęsa. Zawsze Wałęsię zadaje się jedno pytanie: Czy to jest naprawdę ten kawałek muru? kiedyś pan prezydent odpowiedział: Słuchajcie, gdybym ja wiedział, że tak dalej się potoczy to bym chociaż gwoździem wydrapał inicjały a tak nie pomyślałem o tym. Z tego kawałka jest ten kawałek muru, czy to detalicznie ten metr długości bieżącej, nikt nie powie, ale z tego "winkla" jak potocznie się mówi . Przejdźmy dalej. . .
Tutaj zawsze tłum dziennikarzy był. Kłócili się tutaj od rana . . . . i tak powstawały słynne ekspertyzy dziennikarzy, ale to już inna historia. . .
Ekspozycja zewnętrzna wprowadza nas w świat realności PRL w jej , że tak powiem , szczytowym okresię rozwojowym czyli w stanie permanentnego kryzysu. To co państwo widzicie, to jest najprawdziwszy sklep z lat osiemdziesiątych, z końca lat siedemdziesiątych również. Sklep , w którym można było nabyć produkty takie , które tutaj widać . Za ladą stały zwykle dwie trzy panie, które były wściekłe na cały świat, ponieważ ich praca sprowadzała się dzień po dniu, tydzień po tygodniu do odpowiedzi. Jakiej? Nie ma. Wszyscy to znamy. Na przykładzie tego sklepu, znaczy ten sklep również, co najmniej kilka anegdot z okresu PRL-u. Dwie państwu przytoczę: Jak się nazywa sklep mięsny po japońsku? "Nagie haki" lub "puste haki". A jak się po węgiersku mówi na permanentny kryzys(-kto zna węgierski? - ja, -dobrze, że pani zna, powie nam pani czy dobrze akcentuję? : "Edzio Gierek". I trzecia anegdota: Kiedyś sklep miał szyld z napisem "Rzeźnik" a w środku było mięso. W czasach PRL-u sklep miał szyld z napisem "Mięso" a w środku był rzeźnik. Do nabycia pamiątki ze sklepu, informatory i karty oczywiście. Wszystkim wycieczkom to polecamy. No jedną z poezji życia w PRL-u była kultura kolejek. Jeśli teraz się robi badania socjologiczne lub nawet takie badania historyczne to sentyment do kolejek jest czymś zastanawiającym. Jest bardzo wiele osób w naszym społeczeństwie, którzy mówią tak: "No, ale w tych kolejkach to człowiek z człowiekiem pogadał, emeryci mieli co robić", ci ludzie tak serio i prawdę mówiąc trudno jak gdyby odmówić im racji a teraz co sklepy pełne tylko nie ma za co w nich . . . kupić, dokonywać zakupów. Jest jak gdyby pewna zmiana kolorytu. Największą trudnością jaką jest w przekazie, jaką państwo będziecie mieli w stosunku do grup młodych, do młodzieży i jednak do osób spoza granic Polski to jest przekonanie , że tak wyglądały sklepy w PRL-u naprawdę na masową skalę. To się nie mieści im w głowach. Dzisiaj młodzież rozumuje tak , z największą wiarą zresztą, że sklepy w PRL-u były nieporównanie słabiej zaopatrzone tzn. np. nie było BAUNTY czy TIC-TAC-ów. Niestety w podobny sposób odbierają nas turyści przybywający z zagranicy. Ja kiedyś długo tłumaczyłem Amerykanom co to były puste sklepy w Polsce i oni po godzinie słuchania powiedzieli: "O.K", Wojtek, doskonale cię rozumiemy, nie mieliście supermarketów".
Przejdziemy teraz do części multimedialnej wystawy i tam po kolei . . .
O tym projektorze . . . budził spore kontrowersje. Do tego część projektantów czy twórców związanych z wystawą była i jest związana z galerią "Łaźnia" no więc to tym bardziej podgrzewało atmosferę dyskusji i sporów. Trzeba sobie powiedzieć, że niesłychanie trafny był wybór tego sposobu ekspozycji szczególnie pod kątem młodzieży. Dzisiaj młodzież jest rzeczywiście obrazkowo komputerowa i tutaj ta część ekspozycyjna budzi zawsze najżywsze zainteresowanie, bo tutaj można własnymi rękami poszukać czegoś poszukać informacji , dowiedzieć się czegoś w formie werbalno - obrazowo -dźwiękowej. Multimedia, czyli mówiąc krótko zasoby informacji komputerowych zostały rozdzielone między jedenaście obszarów istnienia PRL-u. Te 11 obszarów to jak widać: życie codzienne, PZPR i partie, bezpieka(czyli służba bezpieczeństwa), propaganda, cenzura, kościół, podziemie zbrojne, zachód, opozycja demokratyczna emigracja i kultura niezależna. I każdy z tych tematów może być wywoływany jako hasło tych zasobów komputerowych i dzieciaki od przedszkola do stu lat swobodnie mogą się poruszać tak jak mówię oglądając obrazy cytowane zresztą z różnych źródeł w różnych formach odczytując zapisy werbalne zdaniowe i odsłuchując informację dźwiękową w słuchawkach. Tu jak się klasę posadzi to jak się młodzież i nie tylko młodzież dosiądzie to tu prawdę mówiąc mogą siedzieć godzinami. I przy pewnym dystansie do tego pomysłu, początkowo moim własnym, muszę powiedzieć, że jest to świetnie trafiony sposób dotarcia z prezentacją tak trudnych, co tu dużo mówić pod pewnym względem niemodnych dzisiaj treści informacyjnych jakie są zawarte w tej części wystawy. Polecam przyjść tutaj spokojnie samemu : ciach, ciach, ciach pobawić się i poznać zawartość , hm, poznać przynajmniej rys zawartości tych stanowisk , czy terminali multimedialnych.
Mamy film, który na okrągło pokazuje, jest relacją z dni strajkowych. Jeden z projektorów tutaj rzuca a tutaj macie państwo pierwsze pojawiające się wydruki hasła "solidarność". Drukarnia strajkowa stoczni gdańskiej wydrukowała projekt Jerzego Janiszewskiego absolwenta PWSSP w Gdańsku, który to pędzelkiem namalował ten napis, ze wspaniałą zresztą myślą przewodnią , ideografią. Jest to pochód osób z biało-czerwoną flagą zmierzających w prawą stronę. Literki idą pod biało-czerwoną flagą, razem, solidarnie. Znak, treść, wizualna i symboliczna i samo słowo jedno stanowi. Jeden z najbardziej trafionych w historii projektowania pomysłów na hasło, słowo, symbol i nazwę.
Żądania strajkujących załóg, to jest te 21 postulatów, które tutaj zostały sformułowane przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, nie mylić z postulatami strajkowymi stoczni gdańskiej. W tych postulatach strajkowych stoczni gdańskiej pojawia się pomnik, pojawia się żądanie pomnika, tutaj nie.
To były dwa najważniejsze postulaty strajkowe, które ze strajku 1980 roku uczyniły przełom polityczny w historii Europy Środkowo-Wschodniej. Strajk ten jak państwo wiecie wybuchł 14 sierpnia 1980 roku. Wybuchł strajk stoczniowców Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Od tego się zaczęło to wszystko. Jak wiemy Międzyzakładowy Komitet Strajkowy uformował się w nocy z soboty na niedzielę, tak jest, dwa dni później. To są postulaty MZKS-u (Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego). I ta nazwa MKS przez trzy tygodnie prawie elektryzowała Świat.
My w tej chwili znajdujemy się w historycznej sali BHP, której wygląd obecny jest zasadniczo różny od tego jaki był w dniach strajkowych. Tu stały długie rzędy stołów, cztery rzędy stołów. Przy stołach siedzieli delegaci różnych zakładów pracy z obszaru Trójmiasta i Pomorza. Przybywało tych delegatów komitetów strajkowych. Komitety strajkowe, które konstytuowały się w poszczególnych zakładach i wysyłały do stoczni delegata. MZKS miał część plenarną, czyli to ogólne zgromadzenie i prezydium MKS. Na czele tego prezydium stanął Lech Wałęsa. Z takich ciekawych osób, to kto jeszcze był? Był oczywiście Bądkowski, była pani Krzywonos tramwajarka słynna, był Wojciech Gruszewski z Politechniki Gdańskiej, był Andrzej Gwiazda tak, była Anna Walentynowicz. De facto od niej jakby wszystko się zaczęło. Przywrócić Annę Walentynowicz do pracy to postulat zapalny strajku stoczniowego. W tle widać i słychać autentyczne nagrania z rozmów. Jak były prowadzone rozmowy, jak doszło w ogóle do rozmów. W "Człowieku z żelaza" jest kilka przebitek na prawdziwe fragmenty filmów z roku 1970-tego i 1980-tego . Trzeba powiedzieć , że władze warszawskie przyjęły wobec strajku w Gdańsku dosyć charakterystyczną pozycję : "nie reagujemy, niech se postrajkują dwa, trzy dni". Jednocześnie poszły działania mające na celu tak: spenetrować strajk, otoczyć opieką, wiedzieć co się dzieje w środku, no i przygotować się na jakieś działanie, gdyby do czegoś doszło. Do czego by doszło? Po pierwsz doświadczenia Grudnia'1970 pokazały organizatorom strajku , że ludzie nie mogą wychodzić na ulice. Po pierwsze strajki we wszystkich zakładach były zlokalizowane w obrębie zakładów. Po drugie i to trzeba Edwardowi Gierkowi oddać: jego zachowanie. Gierek powiedział : nie możemy powtórzyć Grudnia'70 i nie może polać się krew na ulicach Wybrzeża. Chociaż w Radomiu w możemy powtórzyć Grudnia . Chociaż w 1976 roku bez wahania użyto siły w stosunku do robotników Radomia i też w części Ursusa. I w Radomiu polała się krew zatłuczeni pałkami zostali ludzie, a więc to nie jest tak , że Gierek ma ręce czyste. W stosunku do Wybrzeża Gierek przyjął zasadę , że nie wolno, nie możemy. Jednocześnie Gierek do końca nie rozumiał dlaczego doszło do takiego buntu, to był jego największy dramat życia. Nie rozumiał, jak to, dlaczego tak było? Wrogie siły?
Wrogie siły to: KOR (Komitet Obrony Robotników), to opozycja antysocjalistyczna skupiona w kręgach , paryska "Kultura", "Radio Wolna Europa". Nazwiska Giedroyć, Jan Nowak Jeziorański to były nazwiska potworów czyhających na ład i dobro Polski. Tutaj mieliśmy znowuż symbole w kraju, wszystiego najgorszego: Michnik, Kuroń, Modzelewski, Blumsztajn, Lityński, jakaś tam pani aktorka, jakiś KOR, jakiś ROPCiO(Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela), jakieś studenckie ruchy protestu. Były takie siły wrogie, które rzeczywiście według opinii władz warszawskich doszło do tego , że te siły wrogie zaczęły infiltrować, być obecne w zdrowym ruchu klasy robotniczej, która rzeczywiście czego chciała? Chciała podwyżek płac i lepszego zaopatrzenia w sklepach i koniec. I w momencie jak się pojawiły te postulaty , to się okazało , że sprawa idzie o coś znacznie poważniejszego niż o kichę i pełen portfel. I trzeba powiedzieć , że osobą która absolutnie zasłużyła się do tego , że doszło do rozmów między władzą, między partią (bo rząd tam się nie liczył nigdy i do niczego ) a MZKS-em , osobą która kluczową rolę odegrała był ówczesny wicepremier, członek biura politycznego PZPR Mieczysław Jagielski. Jego przybycie na Wybrzeże i jego zgoda na przyjęcie delegacji MZKS-u i dokumentów strajkowych zapoczątkowała nową fazę i co tu dużo mówić zapoczątkowała nowy rozdział w historii Europy: fazę rozmów ze zorganizowaną , społeczną siłą , która się nazywała MZKS. Wiecie p-stwo, że rozmowy biegły różnie, zakończyły się podpisaniem porozumień 31 sierpnia 1980r te dwa najważniejsze polityczne postulaty zostały uznane . Uznanie tych dwóch głównych punktów dało początek ruchowi niezależnych związków zawodowych, które dopiero w pierwszej dekadzie września zaczęły się łączyć pod jedną nazwą : "Solidarność". A więc uwaga 31 sierpnia 1980 roku powstała zgoda formalno-prawna na tworzenie niezależnych związków zawodowych a nie powstała Solidarność. Nie mieszajmy tych dat. Dopiero dziesięć dni potem zaczęła się tworzyć ta federacyjna czy później coraz bardziej jednolita struktura ogólnej wspólnoty niezależnych związków pod nazwą Solidarność. Prawo do strajków . Dzisiaj na to patrzymy , normalnie, wtedy to była rewolucja. Nic dziwnego, że towarzysze czescy i nrdowscy już pod koniec września ogłosili stan podwyższonej gotowości swoich sił zbrojnych i bezpieczeństwa. Oni już byli gotowi iść z pomocą Gierkowi. Rosjanie patrzyli na to i czekali co z tego wyniknie . Nie wytrzymali nerwowo na jesień, pierwsze słynne wejdą nie wejdą to nie było w 1981 roku. Rosjanie mieli autentyczną ochotę wkroczyć do Polski pod koniec roku 1980-tego. Pod Braniewem było zgrupowanie jednostek pancernych. Na wielu punktach granicy wschodniej było zgrupowanie jednostek inwazyjnych. Ponieważ to w 1980 roku groziła nam inwazja. Dlaczego do niej nie doszło? Z bardzo prostej przyczyny, bo prezydent USA w osobistym telefonie do ówczesnego przywódcy Związku Radzieckiego zagroził reakcją Stanów Zjednoczonych na wejście wojsk radzieckich do Polski. Po raz pierwszy. Papież też się do tego dołożył i powiedział, że na pewno nie pobłogosławi. A sowieci się jednak z głosem Watykanu liczyli. I w obliczu tego typu jednoznacznej no i NATO, NATO powiedziało: my spełnimy swój obowiązek tzn. zabezpieczymy obszar NATO, bo to będzie naruszenie status quo jałtańskiego. Natomiast w 1981-szym roku niebezpieczeństwo inwazji istniało jedynie w głowach naszych przywódców . Biuro polityczne Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego absolutnie wycofało się z ewentualności zbrojnego najazdu na Polskę. No zaczęło się od 21 postulatów z tej sali, dokumenty które państwo widzicie są dokumentami do analizy bieżącej do zapoznania się.
Dochodzimy do części głównej ekspozycji stałej. Tu stały ławy raz, dwa, trzy cztery . Ja muszę zobaczyć na zdjęciach , czy nie było ich nawet pięć. W takich długich ciągach, tak jak państwo widzicie przy stołach siedzieli delegaci przed nimi nazwy zakładów pracy. Strajk był strajkiem końca XX-go wieku tzn. środki informacji były obecne w postaci: magnetofonów, magnetoradioaparatów, dyktafonów(w zasadzie tylko dziennikarze mieli), telefonów komórkowych jeszcze wtedy tu nie było , żeby nie mylić, w postaci aparatów fotograficznych, kamer filmowych, kamer telewizyjnych, kamer video. I trzeba powiedzieć, że częścią sukcesu tego strajku była niewątpliwie obecność dziennikarzy z całego świata. . Strajk do początku stał się wydarzeniem europejsko-światowym. Świat towarzyszył temu strajkowi. To też tworzyło zupełnie inne okoliczności i wywierało zupełnie inną presję na władze warszawskie. A oczywiście , że w Komitecie Centralnym , biurze politycznym PZPR-u tak zwana opcja siłowa od początku się wykreowała i od początku część towarzyszy mówiła : to trzeba rozjechać czołgami jak się da rozpędzić pałkami milicyjnymi i koniec. Co to za certolenie się ze strajkującym Gdańskiem, ze strajkującym Trójmiastem. Ta opcja walnie się przyczyniła rok później do konstrukcji i wprowadzenia stanu wojennego, którego rocznicę , czyli rocznicę pierwszego dnia dzisiaj mamy. Stan wojenny był wprowadzony w nocy z 12/13 grudnia 1981 roku.
Od butów "Neptun" Starogard i "Famos"-u po zakłady z jakiegoś Pikutkowa za Malborkiem, pojęcia nawet nie mieliśmy , że takie są wioski czy nawet małe miasteczka, z całym dla nich szacunkiem, w miarę kolejnych dni napływały komitety strajkowe Strajk ogarnął de facto dużą część Polski północnej. Znakiem strajku , to była nowość, była flaga biało-czerwona. Jak się jechało od Warszawy , gdzieś tak jak się mijało Działdowo, Prabuty, zaczynały się pojawiać biało-czerwone flagi i warszawscy pasażerowie , którzy przyjeżdżali z zupełnie innego świata, ze świata letniej Polski od mniej więcej Prabut już "wisieli" w oknach i patrzyli. . . Flag przybywało i przybywało, Malbork był cały biało-czerwony a potem to już wiadomo była już inna Polska, inne problemy, inne życie, inny świat. Coś niesamowitego dla przybyszów z głębi kraju. Wrażenie było tak piorunujące , że oni po prostu mówili: "słuchajcie, myśmy się znaleźli w innym kraju. Co tu się dzieje ? Tu jest zupełnie inna Polska. Wy się inaczej zachowujecie, inaczej myślicie. Wy się nie boicie, że za chwilę was rozjadą albo zabiją pałkami albo utopią? Takich problemów nie było. Każdy swoje obawy i lęki w dniach strajkowych przeżywał w środku. Były oczywiście i załamania nerwowe i naturalne ludzkie niepokoje ale generalnie to było święto wolnego człowieka . Strajk rzeczywiście tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku był świętem, był nabożeństwem , wielką mszą wolnego człowieka. I to co się nieraz mówi , że ten okres można nazwać festiwalem solidarności albo karnawałem solidarności jest w tym rzeczywiście dosłowne oddanie nastrojowości tych czasów , nie ma w tym żadnej przesady. Był to karnawał solidarności, który potem stał się karnawałem ogólnopolskim . Pierwsza Solidarność tu dokładnie na tych klepkach powstała. Pierwszy okres wolnej Polski, wolnej nazwijmy to w odruchach, zamysłach i pragnieniach. I wolnej co najważniejsze pierwszymi strukturami uznawanymi przez prawo, ponieważ "Solidarność" związek zawodowy , NSZZ był pierwszą niezależną strukturą społeczną czyli organizacją społeczną uznaną przez prawo państwa socjalistycznego . Dzisiaj to tak brzmi trochę, zdaję sobie sprawę : no i co my z tego mamy? Bardzo trudne pytanie , które pada w tym miejscu bardzo często ? Nie można na to zdawkowo odpowiedzieć. Tak, miarą wolności jest po pierwsze wolność wyborów , po drugie wolność czyli różnorodność bytów. I wolność ma również to drugie oblicze, że jakby nie wszystkim ta wolność dana jest w jednakowo korzystnej postaci. Ja sobie doskonale z tego zdaję sprawę i wszyscy sobie z tego zdajemy sprawę. I tu w tym miejscu bardzo często będziecie państwo atakowani i będziecie musieli udzielać informacji i wyjaśnień rzeczowych . Bardzo często ta faktografia będzie budziła sprzeciw, że to nie tak było. Dwadzieścia lat po. Reasumując, trzeba być przygotowanym na to, że w tym miejscu będzie się bardzo mocno ujawniać największy problem dzisiejszej Polski: niewystarczająca , żeby nie powiedzieć bardzo słaba świadomość historyczna. To jest również bardzo słaba wiedza historyczna , szczególnie odnosząca się do współczesności. Tu w tym miejscu będzie się bardzo mocno ujawniać niezrozumienie Polski dzisiejszej. Ja nie mówię , że to jest dobrze czy źle, ale to niezrozumienie praw rządzących krajem rynkowym, krajem wolności , demokracji to niezrozumienie będzie się objawiać najbardziej w takich pytaniach jakby nie z tego świata. Trzeba spokojnie słuchać, nawet nie podejmować polemiki , zgadzać się z taką opinią , zgadzać się z prawem jej wyrażania i odpowiadać na pytania w miarę składnie , w miarę logicznie i przede wszystkim faktograficznie. Nie komentując ale faktograficznie: tak było , o jest to a to jest tamto itd. Dzisiaj, nie mogę sobie odmówić tego komentarza , że mam wrażenie że od jakiegoś czasu świadomością polityczną Polaków zawładnęła w dużej mierze dewiacja, która nosi imię i nazwisko , znane dzisiaj a tu na pewno nie do wymawiania , nie te pałace , nie te sale , nie te miejsca . Absolutnie.
Stół prezydialny, który tutaj państwo widzicie, jest odtworzony prawie dokładnie tak jak było : duży krzyż i orzeł. Tutaj jest montaż fot , pokazany skład prezydium . Ten długopis Wałęsy wykpiony przez wielu i różaniec na szyi. Lechu miał wtedy taki tani golfik , taki mizerny jak jego garnitur i jego co tu dużo mówić dola. Ale on znał życie i miał zawsze argument: Ja mówię o tym , co jest moje a nie tam co jest pana premiera czy pana ministra. Jak ich to ubodło wtedy. Mówili: my też jesteśmy normalnymi ludźmi, jak to w pewnym momencie Jagielski powiedział, my też żyjemy w tym kraju. Na to , nie pamiętam kto, chyba Gwiazda, powiedział: no, tak panie premierze ale wy kupujecie w innych sklepach. Jak on podskoczył wtedy: to nieprawda. -No, dobrze nie kłóćmy się w tych samych lepiej zaopatrzonych.
Natomiast co zawsze zdumiewało dziennikarzy zagranicznych: tu zawsze stał krzyż a tu Lenin. I zawsze było pytanie: dlaczego żeście Lenina nie usunęli? I zawsze była odpowiedź: dlaczego? niech sobie popatrzy Włodek , może się czegoś nauczy tutaj? To był najczęściej fotografowany element tutaj. Jest takie fajne zdjęcie : Lenin, krzyż i Wałęsa. To zdjęcie obiegło całą prasę światową. Przy czym bardzo ciekawe były reakcje np. dziennikarzy francuskich . Oni ciągle się pytali : jak to , ruch robotniczy i spod znaku krzyża , Matki Boskiej i papieża ? Jak to ? Tradycją ruchu robotniczego francuskiego jest antyklerykalizm i laicyzm. Do dziś francuzi nie mogą zrozumieć, ruch robotniczy a wy z księżmi, pod pomnikami z różańcami. z całym szacunkiem ale Francuzi do dzisiaj więcej nie rozumieją niż rozumieją i ich przywódcy również. Tym nie mniej między innymi "Le Figaro" Bernord Margerrit ,
Gdzieś mniej więcej w połowie strajku do Gdańska zaczęli zjeżdżać dziennikarze z całego świata i mogli to . Ten strajk był pod pewnym względem strajkiem widowiskowym. Stocznia "Gdynia"wtedy się nazywała Stocznia im. Komuny Paryskiej w Gdyni miała organizację strajku o wiele bardziej ascetyczną . Tamten strajk był rzeczywiście strajkiem pewnej ascezy. Tu był taki strajk niesłychanie eksponowany na zewnątrz i to było jego siłą. Było wiadomo, że jeżeli któregoś dnia milicja czy ZOMO, czy wojsko odetną ten strajk od dziennikarzy i od osób z zewnątrz , to koniec , to nas spacyfikują . To było powszechnie wiadomo, czyli ta obecność w mediach , dzisiaj normalna, była częścią istnienia tego strajku. No i bez wątpienia, przy moim krytycyzmie do dziennikarstwa, dzisiaj
szczególnie, była nową jakością i przekaz informacji poprzez media był jedną z okoliczności decydujących o sukcesię strajku w ogóle. W mediach światowych i europejskich, bo nie w polskich jak państwo wiecie . Telewizja Polska przez szereg dni w ogóle nie zauważała strajku w Gdańsku a jeżeli zauważała to w postaci typowej dla dzisiejszego przekazu: Boże, nie będzie mleka dla matek karmiących , o Boże nasze dzieci 1 września nie pójdą do szkoły , bo be, be, be niedobrzy robotnicy w Gdańsku dalej strajkują , statek nie spłynie, woda się nie podniesię i ta tonacja : przerazić i zniechęcić strachem jest nam doskonale znana dzisiaj. Trzeba powiedzieć , że część Polski była przerażona i zniechęcona strachem do Gdańska przez kilka tygodni. Eksplodowało to naprawdę we wrześniu , kiedy Polska zaczęła się dowiadywać co tu się stało i o co chodziło . No i wtedy mieliście państwo tą eksplozję właściwie uznanie zasadności tego strajku odbyło się w skali społecznej i narodowej przez aklamację 10 milionów członków pozyskuje związek zawodowy , którego istnienie mierzy się w tygodniach. To było aklamacyjne uznanie zasadności zmian i tego , że właśnie o to chodzi w Polsce . O zniesienie cenzury w Polsce, o wolne związki zawodowe czyli mówiąc krótko o prawo wypowiadania się swoim głosem w swoim imieniu. A to przy tych stołach , te kanapki robione na zapleczu , w tym rozgardiaszu, w tym dzień po dniu, godzina po godzinie , noc po nocy trwającym rzeczywiście niesłychanym wydarzeniu jakim był Sierpień'80.
Możemy przejść prezydium od tyłu, żebyście państwo zakosztowali , na wysokości prezydium strajkowego, Lenin jest repliką , bo niestety w wirze porządkowania poprzedni został pocięty na kawałki , tak to mniej więcej wyglądało . Komisje strony rządowej i komitetu strajkowego obradowały w małej sali BHP tu natomiast zdawano relacje z tego co dotychczas zrobiono i plenum musiało to przyjmować na tak albo na nie . Biuletyn strajkowy "Solidarność" , kopie, prawdę mówiąc tych papierów tutaj było znacznie więcej, wszystko miało tutaj życie , dynamikę a kanapek było tyle, że człowiek tu się przejadł i przybrał na wadze chociaż się nie bawił tutaj. I we wspomnieniach wielu uczestników strajku powtarza się , o Boże te stosy kanapek . Pani Walentynowicz mówiła , teraz sobie odpocznę i ciach, ciach, ciach robiła te kanapki(wszędzie tutaj stały). Rodziny donosiły. Słyszało się zza płotu : kalesony ci przynieś, a w odpowiedzi : coś ty , lato przecież. Rzeczywiście było kilka chłodnych dni a na styropianie się spało. 19 sierpnia zrobiło się zimno, lunął deszcz. Trwoga ogarniała wiele osób: kurcze. ileż to można wytrzymać, kolejny dzień deszcz zimno . . . Się okazało , że można i więcej. No i maszyny Optima NRD-owskiej produkcji troczę Łuczników , sprzęt z końca lat siedemdziesiątych , na których panie bez przerwy pisały tra, ta, ta, ta, ta.
Od 31 sierpnia do stanu wojennego ulotki zastępowały Solidarności mas media . Solidarność dostępu do powszechnych mas mediów przez długi czas nie miała . Kultura powielaczowa , czy kultura ulotkowa to była rzeczywiście podstawowa kultura informacyjna okresu pierwszej Solidarności. Młody Karol Modzelewski , Lechu sobie pogrywa. Lechu nie pogrywaj z nami , parę razy mu tak powiedziano , gdy on na pianinie : wlazł kotek na płotek. . .
W jakim czasie po strajku zalegalizowano "Solidarność"? To były tygodnie walki o statut, łącznie z sądową próbą przechachmęcenia statutu w toku posiedzenia sądu. Sędzia Kościelniak się zapisał Jakie mamy rodzaje prawa? Prawo cywilne i prawo kościelne. A w Polsce mamy trzy rodzaje prawa: cywilne, kościelne i prawo kościelniakowe.
A tu już okres stanu wojennego , czyli to co się działo najdosłowniej w tych dniach i tych godzinach. Typowe obrazki śnieg i mróz (jak 13. 12. 2001r. ) skoty, czołgi, samochody , wojsko. I wszechobecność ZOMO i milicji w panterkach i mundurach. Widok czołgów i milicji na ulicach przez pierwsze godziny wielu deprymował , potem czołg nie czołg. To był czołg karetka, bo trzeba powiedzieć , że była likwidacja połączeń telefonicznych i normalnego ruchu samochodów osobowych. Teraz, jeżeli ktoś zachorował , jeżeli ktoś dostał zawału , to trzeba było wyskakiwać z domu i zaczepiać najbliższy patrol milicyjno-wojskowy i ten patrol sprowadzał karetkę. Często tą karetką był wóz bojowy ze znakiem Czerwonego Krzyża . Wiecie państwo ile dzieci się narodziło w niezwykłych warunkach w tym stanie tego nikt nie zliczy a niestety ile osób zmarło na skutek takiego sposobu ratowania zdrowia to też tego nikt nie zliczy. I to są te tak zwane ciche ofiary stanu wojennego. Piętnastego grudnia oddziały blokujące stocznię w Gdańsku zsolidaryzowały się z Solidarnością . Dowódcom tych oddziałów wytoczono proces wojenny włącznie z groźbą kary śmierci za dezercję i zdradę . Wycofano ten batalion , który się zbratał ze stoczniowcami . Wprowadzano już wtedy jednostki wojska i milicji , którym nie groziła ta właśni braternizacja z antysocjalistami . Wtedy już wszyscy byli elementem antysocjalistycznym , bo całe trójmiasto walczyło z Zomowcami, żeby dojść do pomników , żeby dojść do pomników żeby złożyć wieńce 16 grudnia .
Żądania tego strajku po stanie wojennym , ulotki: nie dajcie sobie wmówić , że macie do czynienia z wrogami . Tymi wrogami mogą być wasi ojcowie , bracia czy wasi koledzy. I właśnie to bratanie się: pogoniono ich później z Gdańska gdzieś tam na obrzeża Polski , pranie mózgu zrobiono chłopakom , żeby wiedzieli jaki grzech popełnili.
Co widać: Anna Walentynowicz, młody Lis. I tutaj oryginały, bądź wierne kopie materiałów , które się pojawiały w stanie wojennym od ulotkowych do potem już informacji podziemnych: pisanych i twórczości niepisanej znaczki, koperty, stemple, druki, plakaty, to są fakty.
Dokonania kultury stanu wojennego ma zebrać to wielkie centrum , które powstanie tutaj z tych materiałów , które są częściowo kompletne, częściowo porozrzucane w prywatnych domach , ale są . Opornik był znakiem sprzeciwiania się władzy i dziewczyna , która z takim oporniczkiem szła ulicą mogła tak zarobić pałą milicyjną , że odwożono ją do szpitala . To spotkało jedną moją koleżankę i jedną moją studentkę. Dokładnie za opornik dostawało się bez pytania i bez prawa udzielania odpowiedzi prosto w głowę. Wtedy tym bardziej uczniowie i studenci to nosili. Nie dość , że opornik to jeszcze . . .
Szkołami w Trójmieście , które weszły do historii jako szkoły oporu to na pierwszym miejscu należy wymienić "Topolówkę":
"Topolówka" gdańska z Kurskimi, ale także "Jedynka" i Technikum Łączności . W Technikum Łączności opiekował się bardzo przyzwoity kapitan Służby Bezpieczeństwa , jeszcze kilkoma liceami się opiekował , absolutnie pozytywnie zweryfikowany po 1989 roku i on nieraz mi opowiadał : Słuchaj , największym dla mnie problemem , to jest powstrzymanie niektórych przerażonych nauczycieli . Niektórzy nauczyciele, przepraszam dyrektorzy gotowi byli być bardziej czerwoni od Włodzimierza Lenina i bardziej papiescy od papieża . I mądry oficer SB , zresztą urodzony wychowawca młodzieży , hamował takich zapalczywych dyrektorów . To też jest prawda i arcyciekawość złożonej sytuacji jaką był stan wojenny i to co się tutaj działo. To nie było tak: prawo, lewo i wszystko jasne. Oczywiście osobą , która była symbolem, znienawidzonym symbolem stanu wojennego był rzecznik prasowy Jerzy Urban. Jest to rzadki s. Tak jak na zmianie ustroju Polski, na powrocie wolności w 1989 roku ten facet zarabia , to życzyłbym nam wszystkim w setnej części jego zarobków. Jest dalej absolutnie zakamieniałym wrogiem Solidarności , tego co się w Polsce działo, apologetą gen. Jaruzelskiego i stanu wojennego. Urban w tej chwili to multimilioner w skali dochodów naszego kraju. Temu facetowi z ust wychodziła każda kalumnia , każde kłamstwo bez mrugnięcia okiem o każdej porze dnia i nocy. Twórczo kontynuuje swój sposób na istnienie w postaci takiego jednego pisma , które stworzył. Natomiast nie zmienia to faktu , że tylko w warunkach kraju rynkowego i demokratycznego on może to robić i tyle zarabiać.
To jest początek stanu wojennego . Posłuchajmy nagrania. . . (przemówienie telewizyjne Jaruzelskiego) Tak to się zaczęło (rozmowa z Przemkiem na temat Urbana). Urban był wyrocznią , największym błędem było sprowadzanie Urbana do roli , nawet przez część myślących ludzi , do roli pajaca. Urban był mózgiem stanu wojennego, absolutnym mózgiem stanu wojennego: ani to pajac, ani pomyleniec. To jest jeden z najsprawniejszych umysłów współczesnej Polski.
Do tego , co państwo widzicie w tych klitkach , jak mówię typowe warunki , pracy podziemia musicie dodać : plątające się dzieciaki tutaj , zasikane i bez pieluchy. Narzekające żony, matki, teściowe i kochanki. Wpadających nie wiadomo po co kumpli, którzy nie mają co robić. Ta praca w podziemiu wcale nie była taka łatwa, ponieważ ona się toczyła w toku normalnego życia rodzinnego i wcale nie polegała na tym , że z ogniem w oczach i bez obiadu , dzień i noc przez dziewięć lat to się robiło. To się robiło zupełnie normalnie w tym sensie, że i do tego trzeba dodać , że tutaj od czasu do czasu wpadała bezpieka i wszystkich zwijała i to przebiegało zupełnie normalnie, ponieważ
te warunki i to co się robiło w stanie wojennym zdecydowanie przyspieszyły dwa procesy społeczno rozwojowe: zacieśniły stosunki międzyludzkie i podniosły wysoko współczynnik prokreacji społecznej. To właśnie w okresię stanu wojennego poczęło się i narodziło się najwięcej dzieci w Polsce ostatnich lat. Jak człowiek się tak napracował przy tej maszynie , to zostawał i dalej pracował przy "maszynie" i co?
Pytanie do dzisiaj, zresztą i to jest też przedmiot rozważań: na ile służby bezpieczeństwa, niegłupie, doskonale wyszkolone(robienie z "bezpiekarzy" matołów, to jest też błąd, często popełniany, to byli nasi kumple doskonale wyszkoleni te same uniwersytety kończyli), na ile służba bezpieczeństwa nie kontrolowała działalności podziemnej . No dzisiaj ze strony rzeczywiście prominentnych przedstawicieli SB z tamtych lat słychać , trochę za bardzo zadufane opinie : myśmy doskonale wiedzieli co się dzieje , tylko z takich i innych względów nie reagowaliśmy. To na pewno nie. Natomiast jest faktem, że o części tej działalności , nie od razu ale w toku tych lat dziewięciu SB wiedziała . Trzeba przyznać, że niektóre jej uderzenia były bardzo celne i bardzo dotkliwe. To trzeba powiedzieć. Słynna akcja "łapiemy trzech Bogdanów", słynna akcja zastraszmy wyrokami społeczeństwo polskie . Przecież za akcję strajkową w Szkole Morskiej w Gdyni: jeden wyrok 10 lat, drugi wyrok 10 lat , trzeci wyrok 9 lat, wiecie państwo , to w skali prawodawstwa to są wogóle wyroki, które nie mieszczą się w jakiejkolwiek głowie, szczególnie prawniczej. Teraz okazuje się , że tych wyroków wydano bez liku. My mamy świadomość wyroków lokalnych. Wiemy co się działo w Trójmieście , ewentualnie w Warszawie, trochę na Śląsku. Ale tych wyroków wydawano wiele aby zastraszyć tzw. presją sądowo-prawną Gdzieś druga fala presji sądowo-prawnej była związana z procesem w Gdańsku, kiedy Michnika, Frasyniuka i Lisa sądzono.
Ponieważ w roku gdzieś 1985 czy 1986 władza z Urbanem na czele czuła , że coś nam wicie rozumicie towarzysze nie wyszło , nie wiadomo co, ale nie wyszło. Jeszcze od 1985 roku pojawiło się od wschodu coś nowego. To są okoliczności , które wespół składają się na rok 1988 czyli: strajki wiosenno-jesienne (1988) w stoczni gdańskiej , 1989-okrągły stół i to co dzisiaj widzicie. Tu jeszcze zwykle stał worek z kartoflami , bo gdzieś trzeba było kartofle trzymać . Jakieś dżemy czy kompoty pod spodem, jak się drukarz zagapił to rozbił i miał przekichane , pani domu miała go ochotę od razu powiesić i w takich warunkach się to toczyło . A jak inaczej mogło być ? Jak inaczej ? No i te przerzuty , te TIR-y z zachodu , ta pomoc. Teraz pytanie , o którym samochodzie wiedziała bezpieka a o którym nie wiedziała , pytanie o którym nie wiedziała ? Pytanie : Jak wiedziała to od kogo? Ilu z nas donosiło? To są pytania , które przez następne lata i dziesiątki lat będą przez historyków i badaczy dziejów najnowszych lat analizowane i oznajmiane przez polityków.
A tu mamy właśnie takie wyposażenie stołówki stoczniowej , tak kawałek stołówki zostawiliśmy a nie ma już szpitala. Ponieważ istnienie tej sali , całego tego obiektu między innymi jest ściśle
związane z codzienną bytową działalnością stoczni. A to była sala bezpieczeństwa i higieny pracy , stąd sala BHP. Sala z małym zapleczem stołówkowym . Chociaż wielka stołówka stoczniowa jest tam . . . , zresztą chyba nieczynna obecnie i stoi niewykorzystywana, nie wiadomo co z nią zrobić.
I to jest taki pomysł designerski? ten kolor , ten styropian, na którym się spało i od razu wyjaśniam, ja na styropianie nie spałem , żeby nie było wątpliwości. Ja spałem na materacu dmuchanym. Między innymi tak.
Wyjaśniam, że to jest normalna pałka milicyjna a to jest pałka szturmowa, pieszczotliwie zwana przez nas Lolą . Taką Lolą jak się dostało raz po plecach to człowiek przez następne pół roku chodził prosty jak struna. Jak się dostało dwa razy to się albo chodziło bardziej prosto albo bardziej krzywo. Trafienie taką Lolą w głowę groziło śmiercią . Lola ma w środku drut, taką strunę . Lole marzły na mrozie i wtedy były krzywe i takim "Krzywolasem" taki zomowiec mógł się namachać i namachać a w międzyczasię ktośgo kopnął w tyłek i doprawił w kask i zomowca nie było , po czym szło się dalej. Jeżeli Lola była prosta i trafiła to było 1: 0 dla zomowca. Popatrzcie państwo na autentyczne fragmenty walk z ZOMO . . .
Jest to nadawane na okrągło, czyli nikogo się nie zawiadamia o obecności grupy . Wystawa też jest możliwa do zwiedzania w ruchu ciągłym tzn. można tu wejść z grupą , można indywidualnie.
"Ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego i wprowadziła dziś o północy stan wojenny na terenie całego kraju . Chciałbym , aby wszyscy zrozumieli motywy i cel naszego działania. Nie zmierzamy do wojskowego zamachu. . . ". Demonstracje w skalach, jakie tu państwo widzicie skończyły się w 1986 roku . Natomiast jest faktem , że 1987 rok Jan Paweł II na Zaspie to była jedna z największych manifestacji solidarnościowych już rozpoczynających przełom roku 1988/89. Kiedy Jan Pawel II z ołtarza na Zaspie głośno powiedział o konieczności istnienia Solidarności i o tym , że mówi w naszym imieniu i za nas stało się jasne , że coś się przegina w historii. Aczkolwiek ja do tej pory pamiętam komentarz takiego jednego milicjanta, który tam pilnował nas z tyłu, "co ten stary sklerotyk myśli, że ustrój zmieni? ", w czasię nabożeństwa na Zaspie. 1987 i obecność Jana Pawła II-go w Polsce de facto była to kwitacja stanu wojennego i Polski jaruzelskiej w dotychczasowej postaci. I po wizycie Jana Pawła II władza stanęła przed okrutnie obiektywnym faktem, że coś trzeba z tym fantem zrobić. Tylko dalej nie wiedziano co? Dalej się roiły jakieś tam zmiany, zmiany, zmiany , gospodarka się rozsypywała . Kropkę nad i postawiły strajki jesienne w Gdańsku w 1988 roku, powrót Lecha Wałęsy na scenę polityczną i umowa ustna z Kiszczakiem , o tym że jest możliwe dogadanie się z opozycją -jesień 1988 roku.
Okrągły stół i pierwsze wybory. .
Na chwilę się zatrzymajmy, film biegnie w pętli zamkniętej , tak że . . .
Władysław Gomułka , jedna z najbardziej malowniczych a zarazem tragicznych postaci PRL-u (słychać fragment filmu z głosem tow. Wiesława)
Grudzień 1970 roku Komitet Wojewódzki w Gdańsku; Kociołek w przemówieniu telewizyjnym 16 grudnia 1970 roku; Świętojańska; odmawianie dziesiątki różańca w intencji wszystkich strajkujących i ich rodzin (w intencji osób wspierających nasze działania a przede wszystkim w intencji pomyślnego rozwiązania naszych spraw wspólnie odmówmy dziesiątkę różańca: Ojcze nasz. . . "
Wałęsa: ". . . . z którą przyszliśmy do okrągłego stołu w przemówieniu , które wygłosiłem na otwarciu obrad mówiłem o tym , że zrujnowany jest nasz kraj i kiepsko jest żyć ludziom pracy. Mówiłem , że to nie krasnoludki są temu winne ale system , który nie my sobie wybraliśmy. Przy okrągłym stole spotkaliśmy się . . . "
Michnik: "warunkiem niezbędnym jest akceptacja zasady, że nie ma wolności bez Solidarności , ta zasada była sformułowana przez strajkujących robotników to jest zasada dla nas święta i której my nie odstąpimy, bo dzięki niej my w ogóle siedzimy tu przy okrągłym stole".
Mazowiecki: "Pragniemy godnie żyć w suwerennym, demokratycznym i praworządnym państwie , my wszyscy bez względu na światopogląd , ideowe i polityczne zróżnicowanie mogli go uważać za państwo własne . Polacy muszą zacząć nową kartę dziejów historii. Trzeba wyeliminować z wzajemnych stosunków nienawiść , która mogłaby się stać ogromną siłą destrukcji . Musimy jako naród przełamać poczucie beznadziejności i wspólnymi siłami stawić czoła stojącemu przed nami wyzwaniu , zadaniu wyjścia z katastrofy gospodarczej i przebudowy państwa. Rząd przez ten sejm wybrany to podwójne zadanie podejmie. "
I na tym kończy się ta "Droga . . " , ta ekspozycja . . . Teraz przechodzimy do przedsionka .
To wymaga ciągłej promocji. Wystawa w obecnym kształcie , będzie czynna do końca 2002 roku. Potem mamy przystąpić do budowy centrum Solidarności nie muzeum Solidarności tylko centrum Solidarności. Ta części stoczni są oddane miastu. Na jej terenie ma powstać city bankowo-przemysłowe - finansowe i . . . rozrywkowe. Gdzieś tutaj ma powstać jakiś monument, dzieło architektoniczne . Z rozmowy w ubiegłym roku z prezydentem Gdańska Adamowiczem wynika, że to ma być obiekt zaprojektowany przez jednego z najwybitniejszych współczesnych projektantów Świata.
Centrum Solidarności nie ma być zaściankowym , naszym wielkim a tylko ma być jednocześnie przedsięwzięciem promującym Polskę w Europie.
Sukces centrów wielkich typu np. Centrum Holokaustu , mniej znane to Centrum Pamięci w Tel Awiw-ie.
Sukces tych centrów, które nie są muzeami, to są miejsca żywe, mówi o tym że to absolutnie też żyje, absolutnie staje się . Centrum Solidarności ma być jednym z produktów turystycznych markowych w Gdańsku , ma być super jakości. Z tym że ono dopiero powstanie. Dziękuję.
Opracowała: niewidzialna ręka ;-)
©Krzysztof Nowak
Gdańsk 2003
Strona powstała przy pomocy programu Pajączek