e-WANOGA

Obrazek tytułowy


Nieoficjalny ratusz Gdyni



dom wójta Radtkego

Każdy, kto szedł ulicą Świętojańską, z pewnością mijał ten dom. Mijał go zapewne obojętnie, bo też mało kto pamięta, że na początku XX wieku był to właściwie najważniejszy budynek Gdyni. Zapraszam na wycieczkę w przeszłość - do domu, który do dziś stoi u zbiegu ulicy Świętojańskiej i 10 Lutego pod numerem 2. Poznamy też jego właściciela.
Jan Radtke, bo to o nim mowa, pochodził z Debogórza na Kępie Oksywskiej. Ukończył szkołę w Sopocie, pracował w wejherowskim starostwie, aż wreszcie w roku 1910 osiadł w Gdyni. Od miejscowego gospodarza Józefa Vogta, kupił działkę budowlaną, na której pobudował piętrową willę w stylu szwajcarskim. Miał to być nie tylko dom mieszkalny, ale i pensjonat dla letników. Na letnich wakacjach bywał u niego między innymi Stefan Żeromski, mieszkała tu też Zofia Nałkowska. Chyba nikt wówczas, włącznie z samym Radtkem nie przypuszczał, że niebawem miejsce to stanie się centrum wielkiego miasta.

Radtke szybko wtopił się w życie Gdyni. Poważanie wśród gdynian zdobywał sobie działalnością na rzecz rozwoju letniska, a także otwartością, pomysłowością i gotowością do pomocy. Tymczasem wieś, jeszcze niedawno zapadła rybacka dziura gdzieś pod Gdańskiem, w szybkim czasie przeobrażała się w modne letnisko, zaś za nieodległym zakrętem historii czekała ją kariera wielkiego miasta i najnowocześniejszego portu Bałtyku. Gdy więc w 1918 roku "wybuchła Polska" i dotychczasowy pruski wójt Jansen został zmuszony do ustąpienia, w jego miejsce gdyńscy kaszubi wybrali właśnie Radtkego.
Nowy wójt wprowadził do urzędu język polski i wywiesił flagę biało-czerwoną. Stał się też gorącym orędownikiem budowy portu w Gdyni. W jej imieniu w roku 1923 witał prezydenta Wojciechowskiego, który wizytował wielką budowę. Dzięki niemu powstał nowy kościół Najświętszej Marii Panny, on też wystąpił o nadanie Gdyni praw miejskich. Po ich uzyskaniu przez jakiś czas był wiceburmistrzem, zaś przez wiele lat - członkiem Rady Miejskiej.

Dom o którym mowa był swego czasu najbardziej znanym budynkiem Gdyni. Odbywały się spotkania towarzyskie gdyńskiej elity - Na wieczorach u wójta można było spotkać śmietankę powstającego miasta - proboszcza, inżynierów, lekarza i aptekarza. Bywali tu budowniczowie portu, m.in. Tadeusz Wenda, zaglądał Antoni Abraham, o wójcie pamiętał też Żeromski.
Gdy w 1939 roku do Gdyni wkroczyli Niemcy, Radtkego wyrzucono i osadzono w obozie w Potulicach, zaś w jego domu zamieszkali volksdeutsche. Po wojnie zamieszkał w Pustkach Cisowskich, jednak dom pozostał własnością rodziny. Józef Radtke zmarł w roku 1958, spoczywa na Cmentarzu Witomińskim. Jego zasługi dla miasta gdynianie mogli uhonorować dopiero po upadku komuny, która jeszcze za jego życia nieustannie szykanowała go i nękała domiarami podatkowymi. W 1989 roku na ścianie jego domu wmurowano pamiątkową tablice, zaś jednej z głównych ulic miasta nadano jego imię.

Ciekawostką budowli jest jej orientacja. Ściana od ulicy Świętojańskiej idealnie wskazuje kierunek północ-południe, zaś od 10 Lutego: wschód-zachód. Przez dziesiątki lat jego fasada trochę się zmieniła, na dole w miejsce dawnych izb mieszkalnych powstały pomieszczenia handlowe, jednak nadal jest to stary dom wójta Radtkego. Zwraca zwłaszcza uwagę charakterystyczna narożna wieżyczka. Do czasu wojny podobna wieżyczka zdobiła bliźniaczy dom położony po przeciwnej stronie ulicy, w którym znajdował się pensjonat i restauracja Jana Plichty. Dom ten został zniszczony we wrześniu 1939 roku.


(artykuł ukazał się w "Życiu" z 31.03.2001r.)

powrót do wędrówek po (nie)znanym Trójmieście

powrót do głównej strony


©Krzysztof Nowak
Gdańsk 2003
Strona powstała przy pomocy programu Pajączek